Kobiety gwiżdżą najlepiej


Facebook
Facebook
Google+
http://www.business-heels.pl/inspiracje/whistleblower/
Twitter
LinkedIn

Poznałam nowe słowo. Whistleblower. Ku mojemu zaskoczeniu, nie tylko odnosi się ono do osoby, która dmucha w gwizdek. Gdyby tak było, film o takim tytule, bezsensownie przetłumaczony jako Niewygodna prawda byłby irracjonalny. Fabuła jest oparta na faktach. Kathryn Bolcovac to policjantka, która bierze udział w misji pokojowej ONZ w Bośni. Od razu da się zauważyć, że poważnie traktuje swoją pracę, jest merytoryczna, zaangażowana, uparta, choć trudne warunki raczej zachęcają do bylejakości i konformizmu. Jej działaniami kieruje odpowiedzialność wynikająca ze świadomości wykonywania zawodu zaufania publicznego. Ta wiedza oraz jej zdecydowanie i charakter sprawiają, że tylko ona jest w stanie rozbić siatkę handlarzy żywym towarem.

 

Samotnie zbiera dowody ujawniające, że lokalni przestępcy razem z jej kolegami z ONZ, chronionymi przez immunitet dyplomatyczny, biorą udział w tym dramatycznym procederze. Sytuacja jest trudna. Nie tylko z powodu makabrycznych zdarzeń, których staje się świadkiem, ale również z powodu bezradności i obojętności. Nikt nie chce reagować, bo ci co mieli chronić, znęcają się nad ofiarami wojny. W jednej ze scen kobieta sprzedana do niewoli seksualnej mówi, że gdy zobaczyła żołnierza ONZ była przekonana, że zostanie uratowana, bo to obrońca. Obrońca okazał się katem. Bohaterka z każdej strony jest blokowana i wreszcie pozbawiona pracy. W akcie rozpaczy postanawia upublicznić akta spraw kobiet, które zaufały jej i złożyły zeznania.

 

Mężczyźni w tej sytuacji są, albo słabi – uciekają z podkulonym ogonem, bo okazuje się, że sprawa jest za poważna, sięga wysoko i będą zmuszeni wystąpić przeciw swoim kolegom lub przełożonym, albo źli, skorumpowani i bezwzględni – traktujący kobietę jak lateksową zabawkę seksualną, dzięki której można zarobić pieniądze. Ci, którzy chcą pomóc i mają dobre chęci, chowają głowy w piasek, bo trzeba będzie samotnie stanąć przeciwko całemu światu. Zauważalne jest to, że mężczyźni tworzą tu bardzo silne grupy połączone lojalnością graniczącą z absurdem, bo zgadzającą się na zorganizowaną przestępczość kolegów.

 

A kobiety? Są bierne i pogrążone w strachu. Zarówno te które są ofiarami, jak i te które mają władzę coś zmienić. Podporządkowane zasadom, o ironio ustanowionym przez mężczyzn i kieruje nimi lęk przed ich złamaniem, przestrzeganie ich przedkładają ponad praworządność i dobro innych kobiet. Bo zasady, jak ta, że mają wyimaginowany dług do spłacenia i dobrowolnie zgadzają się na niewolę seksualną, dają im poczucie bezpieczeństwa i ochronę. Po drugiej stronie stoi nasza bohaterka, która dokonała czegoś niemożliwego, bo działała a nie rozmyślała, co trzeba zrobić.

 

Szanowała zasady, jednak wiedziała, kiedy wyjść poza strefę komfortu, bo czasem tylko tak można dokonać zmian na lepsze. Okazała się bohaterką, ale nie w oczach swojej rodziny, na tym polu zawiodła.

 

Whistleblower to taka właśnie osoba. Odkrywa niesprawiedliwość, tak rozległą, że wszystkie organy są zainfekowane. Nie może udać się do przełożonych, bo ci są równie winni, więc zwraca się ze sprawą na zewnątrz np. do mediów. Nowe dla mnie słowo nie tylko odnosi się do handlu żywym towarem, ma też swoje zastosowanie w naszej codzienności. Nie wiem ile i czy w ogóle istnieją takie kobiety jak Kathryn w biznesie, jednak zjawisko to odnosi się też do polskiej rzeczywistości. W 2008 roku firma Deloitte przygotowała raport odnośnie nadużyć w polskich przedsiębiorstwach. Nasze regulacje prawne są niewystarczające, aby skutecznie zapobiegać nadużyciom gospodarczym. Najczęściej jest to przestępczość zorganizowana oraz korupcja. Policja i prokuratura nie mają odpowiednich środków czyli przepisów do ich zwalczania. Prezesi i menedżerowie jako jedno z rozwiązań wskazali właśnie whistleblowing.

 

Zastanawia mnie, czy gdyby ktoś z nas dostrzegł fraud w organizacjach w jakich funkcjonujemy, to czy zareagowałby jak Kathryn. Postawiłby wszystko na jednej szali, zaryzykował odtrącenie, dobrą opinię o sobie, może życie osobiste w imię prawdy. Chcę wierzyć, że są tak kobiety jak i mężczyźni, którzy nie będą w takiej chwili myśleć, ale zareagują i głośno pokażą światu swój sprzeciw. Chcę wierzyć, że ja sama, choć czasem brakuje mi odwagi, najpierw będę działać, a dopiero później myśleć o sobie samej. W ostateczności najlepszym sprawdzianem tego z jakiej gliny jesteśmy ulepieni są sytuacje kryzysowe, bo wówczas wychodzi na jaw nasze prawdziwe oblicze.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *