A Ty kim chcesz być? Doradcą czy Sprzedawcą?


Facebook
Facebook
Google+
http://www.business-heels.pl/przedsiebiorczosc/doradca-kredytowy/
Twitter
LinkedIn

17 października znalazłam się w innym świecie, świecie odpowiedzialnych społecznie finansów. Coś, co wcześniej wydawało mi się idealistyczną mrzonką, o której nie mówi się głośno, jakby to była wstydliwa sprawa, ziściło się za sprawą konferencji NieNieOdpowiedzialni (pisownia zamierzona). Choć pracuję w tej wymagającej i wspaniałej branży, to ukształtowała mnie filozofia i etyka. Właściwość trochę haniebna i nierzadko dyskwalifikująca mnie na rozmowach kwalifikacyjnych do pracy w dużych instytucjach finansowych. Bowiem zdarzało mi się usłyszeć pytanie, czy mój system wartości nie będzie przeszkodą w robieniu wyników. Zaraz potem byłam pytana czy umiem wzbudzać zaufanie i dlaczego.

Bardzo chciałam pracować w branży, bo dręczyło mnie coś na kształt intuicyjnej pewności, że to jest to, w czym się zrealizuję i jednoczenie, będę mogła często gimnastykować swój umysł, co uwielbiam. Jako nieopierzony dyletant czerpałam wzorce z obserwacji moich przełożonych, którzy pokazywali, że jedyną słuszną drogą jest droga sprzedawcy. Skąd mogłam wiedzieć, że jest jakaś alternatywa? Dlatego też zostałam sprzedawcą o duszy doradcy, bardzo kłopotliwy punkt widzenia, szczególnie, gdy jest się przedstawicielem jednego banku.

To napięcie między tym, co jest dobre dla banku, a co dla klienta, nieustannie mnie frustrowało. Czy musi to być wybór tak czarno-biały? Czy nie można zbudować między tymi rzeczywistościami mostu? Ileż było pustego śmiechu, gdy zadawałam pytanie, czy finanse można połączyć z etycznymi działaniami? Tego rześkiego, październikowego dnia uzyskałam potwierdzenie, że można. Mało tego, są ludzie, którzy nie tylko o tym mówią, wierzą w to, ale też aktywnie działają na rzecz zmian.

Nastawienie na szybki zysk i skonstruowany do tego celu model wynagradzania czynią z pracowników banku sprzedawców, a nie doradców.

Doświadczyłam tej rzeczywistości jako jeden z nich. Zapytano o to przedstawicieli sektora bankowego, podczas konferencji. Odpowiedź była ujmująca. To, czy jest się sprzedawcą, czy doradcą zależy tylko i wyłącznie od człowieka i jego intencji. Tak, to zależy od tych wielu młodych ludzi, którzy z niedoprecyzowanymi zasadami, zestresowanych nowym, trudnym światem finansów z doskonałymi wzorcami swoich przełożonych, to od nich zależy kim mogą być. Wszystko jest w porządku uczą się od najlepszych i naśladują ich. Czasami to jest dla nich jedyny wzorzec. 

Elizabeth Gadd

Branża finansowa bazuje na zaufaniu. Gdzie zaufanie, tam i duża odpowiedzialność. Zawsze zastanawiała mnie krótkowzroczność szybkiej sprzedaży i brak korelacji między nią, a postępowaniem odpowiedzialnym, budującym zaufanie. Czyż przyszłość nie będą tworzyły tylko te marki, które będą wzbudzać zaufanie? Śmiała prognoza, w którą bardzo chcę wierzyć. Nadająca sens pracy takim doradcom finansowym jak ja, potwierdzająca, że można wykonywać dobrą pracę w połączeniu z jakością i etyką.

Jakkolwiek może to zabrzmieć romantycznie, uważam że, zmiana świata to nie spektakularne inicjatywy, ale codzienne wybory tego co jest słuszne i sprzeciw złu. Uświadomiłam sobie, że nie wystarczy czegoś nie robić, bo coś jest złe i żyć sobie w spokoju, potrzeba większej świadomości swoich wyborów i ich konsekwencji oraz powiedzenia „nie”, gdy coś jest sprzeczne z dobrem społecznym. Jeżeli ktoś twierdzi, że jest uczciwym człowiekiem i w taki sposób prezentuje siebie potencjalnemu klientowi, a później sprzedaje (specjalnie użyłam tego słowa) produkt nawet nie myśląc czy jest odpowiedni dla tej osoby, traci swój profesjonalizm.

Część nie chce i nie zagłębia się co właściwie prezentuje klientowi. Dla świętego spokoju z nabożnym lękiem przed przełożonym i jego estymacjami, dystrybuują produkty na wzór fabryki. Używając w tym celu cwanych, sprzedażowych haseł. Nowy pracownik szybko uczy się o co chodzi w tym biznesie, chodzi o przetrwanie w organizacji a czasem nawet trochę blasku i chwały. Nikt nie uczy ich zadawania pytań. Dla mnie odpowiedzialność społeczna w branży finansowej powinna się zacząć od edukacji, swoistego mentoringu, który uczy po pierwsze zmiany paradygmatów, a po drugie stabilnej odpowiedzialności.

I jeszcze jedno. Ja wiem, że postępowanie według zasad moralnych nie jest seksi, bo powszechnie dobro kojarzy się z pustymi kieszeniami i frajerstwem. Kolejny stereotyp nieświadomie utrwalany przez starych wyjadaczy-super-sprzedawców instytucji finansowych, którzy więcej spędzają czasu przed lustrem powtarzając mantry o swojej glorii, niż czytając wartościowe książki. Doradca w świecie finansów może kierować się zasadami moralnymi, będąc jednocześnie specjalistą w swojej dziedzinie i godnie zarabiać na życie. Jak mówił Seneka mądry człowiek jest panem pieniądza, głupi jego niewolnikiem. Chciałabym, aby doradcy w branży finansowej byli takimi właśnie ludźmi, dobrymi ludźmi, ale nie w sposób naiwny i infantylny lecz sprytny. Sama chciałabym być takim człowiekiem. Takie właśnie myśli krążyły po mojej blond głowie, podczas konferencji NieNieOdpowiedzialni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *